Objawy
- Ręczne przenoszenie danych między Allegro/sklepem/kurierami/księgowością
- Rozjazd stanów magazynowych i błędy dostępności
- Dużo wyjątków i „obejść”, które działają tylko w głowie jednej osoby
- Trudno wdrożyć nowy kanał sprzedaży bez chaosu
Wzrost e-commerce kończy się w momencie, gdy liczba zamówień rośnie szybciej niż przepustowość zespołu. Jeśli nie ma BaseLinkera, integracji marketplace/ERP i standardów automatyzacji, firma zaczyna „dopłacać” do skali: więcej klikania, więcej błędów, więcej chaosu i trudniej o kontrolę danych.
Automatyzacja to nie „gadżet”. To warunek, żeby utrzymać jakość i marżę przy rosnącym wolumenie. Gdy procesy są ręczne, koszt obsługi zamówienia rośnie wraz ze skalą, a nie spada.
Odpowiedz „TAK/NIE”. Jeśli masz 2+ razy „NIE”, zacznij od centralizacji zamówień i stanów.
(jeśli nie, tracisz czas na koordynację i rośnie ryzyko błędów)
(rozjazd stanów = anulacje, reklamacje, spadek jakości)
(to najczęstszy „pożeracz czasu”)
(jeśli „nie”, masz brak skalowalności)
Jeśli nie masz narzędzia, które zbiera zamówienia, synchronizuje stany i standaryzuje obsługę, to automatyzacja jest „po kawałku” i zwykle kończy się obejściami. BaseLinker bywa skrótem do centralnego sterowania operacjami — o ile wdrożysz go procesowo.
Bez integracji dane produktowe i stany żyją w kilku miejscach. Wtedy zawsze wygrywa „ręczny ratunek”, a koszty rosną. Integracja ma jeden cel: jedno źródło prawdy dla produktów, stanów i zamówień.
Ręczne procesy nie tylko kosztują — one generują błędy. Największą wartością automatyzacji jest redukcja powtarzalnych kroków i „klikologii”, żeby ludzie skupiali się na wyjątkach.
Skalowalność to sytuacja, w której większa sprzedaż nie oznacza proporcjonalnie większej pracy i większej liczby błędów. Jeśli każdy wzrost wolumenu powoduje „gaszenie pożarów”, to znaczy, że proces nie ma sterowania i standardu.
Najpierw centralizujesz i uszczelniasz dane, potem budujesz pełną skalowalność (workflow, wyjątki, raporty).
Napędzamy sprzedaż w Ecommerce
Kontakt
Usługi