Objawy
- Wynik finansowy jest nieprzewidywalny mimo podobnych obrotów
- Ads „robią sprzedaż”, ale budżet rośnie szybciej niż zysk
- Promocje poprawiają wolumen, ale psują marżę
- Dużo pracy operacyjnej, mało realnego efektu finansowego
To klasyczny moment „fałszywego wzrostu”: rośnie obrót, rosną koszty, a realny zysk nie nadąża. Zwykle problem nie jest w jednym miejscu — tylko w sumie: marża na SKU + ukryte koszty + błędna interpretacja ROAS. Poniżej masz uporządkowaną diagnostykę i logikę działań.
Jeśli „sprzedaż rośnie”, ale w firmie brakuje oddechu (cashflow, spokój operacyjny, kontrola), to niemal zawsze chodzi o to, że optymalizujesz metryki pośrednie zamiast wyniku.
Odpowiedz „TAK/NIE” — jeśli masz 2+ razy „NIE”, zacznij od policzenia rentowności na SKU i progów opłacalności.
(prowizje, Smart, pakowanie, logistyka, zwroty, obsługa, reklama)
(czyli inny próg dla różnych produktów)
(Top obrót vs bottom zysk)
(czy ROAS jest „po kosztach” czy tylko „od przychodu”)
Obrót informuje, że klient kupuje. Marża informuje, czy firma zarabia. W praktyce potrzebujesz obu: obrót bez marży jest kosztownym złudzeniem, a marża bez obrotu nie buduje skali.
Najbardziej zdradliwe są produkty „gwiazdy obrotu”, które po kosztach są bliskie zera lub na minusie. Bez segmentacji asortymentu firma rośnie w stronę większego wysiłku, nie większego zysku.
Ukryte koszty rzadko są „ukryte” w sensie księgowym — są ukryte decyzyjnie. Jeśli koszty nie są wpięte do SKU, nie wpływają na decyzje (a powinny).
ROAS nie jest zyskiem. To wskaźnik przychodowy. Żeby ROAS miał sens, musisz wiedzieć, ile możesz zapłacić za sprzedaż danego SKU — po uwzględnieniu marży i kosztów kanału.
Najszybciej poprawisz wynik, gdy rozdzielisz produkty na trzy decyzje. To pozwala nie mieszać emocji z danymi.
Napędzamy sprzedaż w Ecommerce
Kontakt
Usługi