Wzrost nie zawsze = marketing
Czasem to operacje i procesy blokują skalowanie.
- ręczna realizacja zamówień hamuje wzrost
- błędy i zwroty zjadają marżę
- złe KPI i brak kontroli “na co dzień”
- produkty generują obrót, ale niszczą zysk
Problem nie polega na tym, że “konsultant nic nie wie”. Problem polega na tym, że wiele współprac kończy się raportem, a nie wdrożeniem. Dobry konsultant nie sprzedaje slajdów. Sprzedaje decyzje (priorytety), kontrolę (KPI) i egzekucję (proces). Poniżej masz checklistę: jak odróżnić praktyka od teoretyka, jak weryfikować case’y, jakie pytania zadać i jak ustawić współpracę, żeby dawała wynik.
Jeśli przejdziesz te kroki, odfiltrujesz “doradztwo prezentacyjne” i zostaniesz z praktykami.
Bo większość firm ocenia konsultanta po wrażeniu, a nie po mechanice wzrostu.
E-commerce jest systemem naczyń połączonych: ruch → oferta → konwersja → realizacja → retencja. W praktyce firmy widzą tylko “sprzedaż”, więc konsultant, który mówi o reklamach i SEO, wydaje się oczywistym wyborem. Problem: wzrost sprzedaży często blokują wąskie gardła operacyjne, błędy w danych, zła rentowność lub zły mix produktów.
Dobry konsultant nie obiecuje, że “podniesie sprzedaż”. On pokazuje gdzie jest dźwignia: czy problemem jest widoczność, czy konwersja, czy rentowność, czy operacje. Dlatego w rozmowie szukasz osoby, która pracuje na diagnozie i priorytetach, a nie na “pomysłach”.
Czasem to operacje i procesy blokują skalowanie.
Jeśli nie mierzysz, konsultant też nie dowiezie.
To nie są “subiektywne odczucia”. To konkretne symptomy złego modelu pracy.
“Podniosę sprzedaż o X%” bez informacji o marży, budżecie, kanale, ograniczeniach operacyjnych.
Dostajesz dokument, ale nikt nie bierze odpowiedzialności za egzekucję i efekt.
A przecież sprzedaż jest systemem. Jeśli proces nie domaga, marketing tylko “wleje wodę do dziurawego wiadra”.
Po rozmowie nie wiesz, jakie są 3 priorytety i jak je zmierzymy. To zawsze kończy się dryfem.
To są kompetencje i sposób pracy, które korelują z wynikiem (nie z “ładnym opisem”).
Konsultant zaczyna od pytania “gdzie jest dźwignia”, a nie “co by tu zrobić”.
Bez priorytetów konsulting jest listą pomysłów.
Skalowanie często blokuje realizacja, a nie reklama.
Najważniejsze pytanie: kto dowozi wynik — i jak to widać w tygodniu 2?
Nawet świetny konsultant nie dowiezie, jeśli nie ma rytmu, danych i decyzyjności po stronie firmy.
Kontekst + KPI + problem #1/#2/#3. Bez tego to wróżenie.
Szybkie ruchy, które dają mierzalny efekt i budują momentum.
Strategia staje się roadmapą, a roadmapa systemem kontroli.
Bez tego współpraca zawsze “rozmywa się” w pilnych tematach.
Te pytania szybko rozróżniają “ładne słowa” od metody, która dowozi wynik.
Szukasz procesu: dane → hipotezy → priorytety.
Jeśli KPI są ogólne, efekt też będzie ogólny.
To najważniejsze rozróżnienie modeli współpracy.
Inaczej skaluje się Allegro, inaczej sklep, inaczej B2B.
Najczęstsza pomyłka: płacisz za “czas konsultanta”, a nie za system decyzji i egzekucji.
Dobry, jeśli masz silny zespół wdrożeniowy i potrzebujesz diagnozy.
Dobry, gdy chcesz szybko przejść od diagnozy do wdrożeń.
Dobry, gdy brakuje Ci kogoś, kto dowozi operacyjnie i trzyma KPI.
Dobry, ale tylko wtedy, gdy reszta systemu działa (oferta, proces, rentowność).
Z tymi listami przejdziesz rozmowę jak właściciel, a nie jak “klient od marketingu”.
Najkrótsze odpowiedzi, które oszczędzą Ci kosztownych pomyłek.
Jeśli chcesz podejść do tematu jak do projektu: diagnoza → priorytety → wdrożenia → KPI, zobacz ofertę albo wypełnij formularz.
Napisz: kanały, obrót/mies., marża, budżety reklam, wolumen/dzień, 3 problemy. Dostaniesz priorytety i możliwy plan 14 dni.