B2B nie skaluje się na e-mailach i ręcznym „dogrywaniu” cen. Skaluje się dopiero wtedy, gdy masz spójne dane (SKU i cenniki), reguły uprawnień (kto kupuje na jakich warunkach), automaty w realizacji oraz integracje z dokumentami i płatnościami. Ten hub porządkuje automatyzację B2B: od cenników i rabatów, przez obsługę zamówień, aż po raportowanie rentowności.
W B2B problemem rzadko jest popyt. Częściej: brak reguł cen, brak kontroli limitów oraz ręczne wyjątki w procesie (zamówienia z e-maili, brak statusów, chaos w dokumentach i korektach).
Automatyzacja B2B działa dopiero, gdy system ma „na czym” ją oprzeć.
To rzeczy, które „pożerają czas” i robią obrót bez kontroli zysku.
Każdy filar ma inne ryzyko i inną kolejność wdrożenia. Najczęściej wygrywa podejście: cenniki → proces → kontrola.
Segmenty klientów, progi rabatowe, limity kredytu i warunki płatności.
Akceptacje, kompletacje, faktury, WZ, korekty, zwroty — bez ręcznych wyjątków.
Synchronizacja stanów/cen, monitoring błędów oraz P&L B2B per klient i SKU.
Uwaga praktyczna: jeśli cenniki nie mają mastera, automatyzacja będzie tylko „nakładką”. A B2B bez P&L per klient to szybka droga do „obrotu bez zysku”.
Wdrożenie jest udane wtedy, gdy handlowiec rozwija relacje i wolumen, a system obsługuje standardowe zamówienia, warunki i dokumenty.
Warunki, które da się wdrożyć w systemie — a nie w głowie sprzedawcy.
Workflow z akceptacjami i wyjątkami — kontrolowany statusami.
B2B wymaga kontroli rabatów i kosztów obsługi — per klient i SKU.
To punkty, które w praktyce decydują, czy automatyzacja B2B się utrzyma (i czy nie wrócisz do wyjątków po 2 tygodniach).
Krótko i konkretnie.
Napisz krótko: ilu masz klientów B2B, jak wyglądają cenniki/rabaty, jakie narzędzia (ERP/CRM/OMS) i gdzie dziś jest ręczna praca. Wrócę z planem: cenniki, workflow, integracje i KPI rentowności per klient.
Jeśli wolisz: wyślij 5–6 zdań i trzy liczby (sprzedaż B2B, średni rabat, udział wyjątków). Odpowiem w modelu: diagnoza → pierwszy ruch → KPI.